wtorek, 16 grudnia 2014

Urodzinowe Marzenia !

Tak jak Wam zapowiadałam w filmiku przychodzę do Was z kilkoma urodzinowymi słowami ...

Dziś kończę 26 lat ! Jest to wyjątkowy dzień w roku w którym podsumowuję to co było i co chciałabym by się ziściło... W moim życiu najważniejsze były i będą zawsze dwie rzeczy - Wiara i Marzenia !

Gdy byłam nastolatką marzyłam o tym by wyprowadzić się z domu, usamodzielnić, kochać i być kochaną. Wtedy było dla mnie to takie nie realne a modlitwy o to czasem wydawały mi się bez sensu. Pamiętam jak ludzie twierdzili że nie dam sobie rady, że zawsze będę przy rodzicach "mała, biedna, chora Bogusia" Dziś moje życie wygląda całkiem inaczej a ludzie których spotykam na swojej drodze zawsze mnie pytają "Jak tyś to zrobiła", odpowiadam - To siła marzeń i dążenie do ich spełnienia sprawiły że jestem szczęśliwa ! Oczywiście nie było kolorowo i łatwo ale marzenia o które się walczy lepiej smakują a dotarcie do mety jest prawdziwym zwycięstwem bez względu na to czy jesteś pierwszy czy ostatni. Mój Tata zawsze mówił że jestem fabryką marzeń do spełnienia !

Nie przestaje marzyć i walczyć o swoje marzenia ! 

Teraz na "tapecie" są marzenia ...

1. znaleźć stabilną pracę w której czułabym samorealizację i spełnienie zawodowe ...
2. Nasz ślub ... piękny i radosny w gronie najbliższych !
3. Wyjechać za granicę ... ostatni raz była po za Polską w wieku 13 lat :)

A Wy o czym marzycie ? Takie pytanie zadałam wam w konkursie urodzinowym !



Do wygrania :)

Nagroda A. Katalog kosmetyków Make Up For Ever oraz pokrowiec na Iphone 5 z logiem MUFE
fot. Anioł Na Resorach
 Nagroda B.Cienie z KIKO (2 z serii Water nr. 228 i 201 oraz jeden wypiekany czarny z drobinkami) Lakier do paznokci KIKO, puder Ben Nye w kolorze Fair (pudełeczko 30 ml) oraz zestaw próbek podkładów z Make Up For Ever !
fot. Anioł Na Resorach


fot. Anioł Na Resorach
fot. Anioł Na Resorach

fot. Anioł Na Resorach




Całuję serdecznie i życzę Wam byście realizowali swoje marzenia i nie bali się walczyć o nie !!!
Bogusia :)


niedziela, 14 grudnia 2014

Golden Rose Eyebrow powder - pierwsze wrażenie !

Hej !
Cieszę się że znowu tu jestem i że nie musieliście czekać na kolejny wpis pół roku :D

Dziś chciałabym Wam powiedzieć o produkcie do brwi z mark Golden Rose Eyebrow Powder w moim przypadku w kolorze 104. Myślę że możemy ten wpis potraktować jako moje pierwsze wrażenie gdyż mam ten produkt 3 dni (kupiłam go w Warszawie w Wola Park na wysepce Golden Rose)

fot. Anioł Na Resorach

Zacznijmy od technicznych spraw !
1. Cena 9.90
2. do wyboru mamy 7 odcieni
3. pojemność 2.5 g
4. pudełeczko zgrabne i poręczne

fot. Anioł Na Resorach

Opakowanie - zgrabne, lekkie, poręczne. Ogromnym plusem jest plastikowa "szybka" przez którą widzimy jaki to kolor (jest to duży plus dla posiadaczek kilku kolorów) 

fot. Anioł Na Resorach


Pigmentacja - szczerze powiem powaliła mnie na kolana ! Gdy zaczęłam macać cienie na wysepce Golden Rose to aż się przeraziłam jak miękki, jedwabisty jest ten produkt a jego pogmentacja tak mocna że domyć palców nie mogłam.

fot. Anioł Na Resorach


Kolor - Wybrałam kolor 104 czyli chłodny dość ciemny szary brąz. Czy dobrze wybrałam ? Nie wiem ... W światłach centrum handlowego zawsze wszystko wygląda inaczej więc cień wydawał mi się sporo jaśniejszy. W domu odkryłam że taki jasny to on nie jest ! Na pewno kupię jeszcze kolor 102. Gama kolorystyczna jest dość bogata i na szczęście jest sporo chłodnych kolorów ! Nie cierpię ceglastych odcieni na brwiach a niestety wiele firm nie oferują chłodnej tonacji produktów do stylizacji brwi. 



Pierwszy raz - Nie ukrywam trochę bałam się tej pigmentacji więc bardzo ostrożnie podeszłam do pierwszej aplikacji produktu. Ku mojemu zaskoczeniu produkt można z łatwością nałożyć jako ostrą linię jak i delikatne rozmycie co więcej jego intensywność można stopniować bez problemu. Nie osypuje się, nie przyczepia do włosków jako "kuleczki pudru" tylko delikatnie zabarwia włoski i skórę.

Trwałość - Nie oczekujmy cudów ! To jest tylko cień do brwi... bez utrwalenia brwi żelem słabiej się trzyma ... Nie dlatego że produkt jest zły ale dlatego że przy najmniejszym dotknięciu (ręką, włosami, szalikiem itp) możemy rozetrzeć produkt. Ja nie wyobrażam sobie nie utrwalić brwi żelem (polecam z marki Senna). Cień dobrze współpracuje z żelami do brwi, nie zmienia swojej barwy, nie łapie ciepłego pigmentu i dobrze się trzyma na skórze ! Muszę się dowiedzieć czy marka Golden Rose ma żel do brwi lub wosk ...

Dostępność - Kosmetyki Golden Rose można kupić na ich wysepkach czy sklepach firmowych lub na stronie. Link do tego produktu http://goldenrose.pl/produkty/oczy/pudry-do-brwi/puder-do-brwi-240.html

Podsumowanie - Używam tego produktu od 3 dni i jestem nim zachwycona ! Za taką cenę mamy BARDZO dobrą jakość, pigmentację i gamę kolorystyczną.

Minusy - ciężko mi się dopatrzeć takowych ...  Fajnie by było gdyby cienie występowały jako wkłady do paletki wtedy mielibyśmy np. 3 odcienie obok siebie które można by mieszać ze sobą (To nie jest minus a taka mała uwaga!) Minusem może być to że trzeba mieć własny pędzelek gdyż ten załączony w zestawie jest straszny... od razu go wywaliłam (nawet nie pomyślałam żeby zrobić Wam zdjęcie...) Choć to też nie jest duży minus ... przecież większość dziewczyn które się malują posiadają podstawowe pędzle. Więcej uwag nie mam :)

Ogólnie polecam Wam te cienie do brwi. Będziecie zadowolone ! Tylko uważajcie na pigmentację ... trzeba być ostrożnym :D

Całuję serdecznie i widzimy się na blogu już niebawem !

Bogusia

*  Ot tak powiem gdyby ktoś miał wątpliwości ;p Produkt kupiłam sama, nie jest to post sponsorowany :)

piątek, 12 grudnia 2014

Dawno mnie nie było :D

Witajcie !
Dawno mnie nie było i nie mam się co tłumaczyć ... ciągle coś mi stawało na drodze a najczęściej lenistwo ... 

Mimo wszystko postanowiłam reaktywować bloga ! Niedługo pojawi się nowa szata graficzna a ja skupię się w dużej mierze na kosmetycznej stronie :)

Od razu przejdziemy do rzeczy !

Dziś chciałabym Wam powiedzieć o pewnej usłudze która jest w Douglas od kilku tygodni i w teorii miała być HITEM! Mówię tu o usłudze nazwanej Color Expert :) Gdy usłyszałam o tym u Rock Glam Princess to strasznie się "podnieciłam" tym że wreszcie każdy będzie mógł dobrać kolor podkładu idealnie pasującego do cery.

fot. Anioł Na Resorach
Jak to miało działać (w teorii) ??? Pani X (klientka potrzebująca pomocy w dobraniu podkładu) przychodzi do Douglas a ekspert makijażowy przeprowadza badanie przy pomocy małego, zgrabnego urządzenia. Wszystko miło i sprawnie. Na oczyszczoną twarz, przykłada się w 3-4 miejscach owe urządzenie. Po kilku sekundach w komputerku pani ekspert wyskakują podkłady dostępne w Douglas idealne dla Pani X. Usługa kończy się nałożeniem idealnego podkładu, przypudrowaniem oraz wykończeniem makijażu (róż / bronzer)

fot. Anioł Na Resorach

Niestety to tylko teoria ...

fot. Anioł Na Resorach

Zanim zaczęłam polecać to koleżankom czy siostrom, poszłam przetestować usługę na własnej skórze ! Oczywiście sama sobie potrafię dobrać podkład i nie mam z tym większego problemu jednak nie zdradzałam się z tym faktem :) Wybrałam Douglas w Centrum Handlowym Arkadia (Warszawa), podeszłam do pani z pytaniem o usługę, po ok 5 minutach przyszła do mnie Pani która miała się mną zająć. Przy stanowisku pani nie zapytała czy mam podkład na twarzy (już nie mówiąc o jakimś oczyszczeniu badanego obszaru) Urządzenie wybrało dla mnie podkład ... Pani poszła po tester. Na pierwszy rzut oka wiedziałam że kolor jest za ciemny o 2-3 tony i wpada w pomarańcz (marchewkę). Pani ekspert nałożyła mi na twarz plamę podkładu na czoło mówiąc że jest idealnie, na to stwierdziłam że podkład baaardzo się odcina i jest pomarańczowy... Po 3 próbach (cały czas przynoszonych jaśniejszych podkładów) byłam cała w łatki... niestety pani nie zmywała tego co nałożyła, Po ok 30 minutach stwierdziłam że to nie ma sensu ... poprosiłam o zmycie i nałożenie konkretnego koloru (który wiedziałam że jest ok) Pani nałożyła mi go, przypudrowała i podziękowała mi...

Reasumując.

Nie polecam tej usługi ! Moim zdaniem urządzenie się myli (w moim przypadku o 3 tony) a sama usługa nie jest tak komfortowa jak się ogłasza wszędzie. Nie mam nic do pani ekspert gdyż sama mi przyznała że się dopiero uczy (było to nawet urocze zwłaszcza że była w wieku mojej mamy).  Największe zastrzeżenie mam do samego urządzenia i higieny pracy.

Jeżeli chcecie dobrze dobrać sobie podkład to zachęcam udać się np. do salonu MAC, Make Up For Ever czy jakiejkolwiek wizażystki z doświadczeniem zawodowym lub ogromną pasją :)
Po za tym pamiętajcie - kolor podkładu sprawdzamy na żuchwie nie na dłoni i czekamy 1-2 minuty by sprawdzić czy podkład nie ciemnieje :) 

Dajcie znać czy byłyście na tej usłudze w Douglas i co o tym myślicie ! Jestem ciekawa Waszych wrażeń.

Całuję i widzimy się niedługo !

Bogusia

wtorek, 10 czerwca 2014

ile jest warte życie ? ...



Kilka dni temu napisała do mnie pewna Ania, siostra chorej dziewczyny (zarazem matki) która potrzebuje  pomocy. Waszej pomocy… Już wtedy wiedziałam że muszę pomóc ale mam taką zasadę że zawsze sprawdzam  taki apel oraz osobę na którą zbiera się pieniądze abyście mieli pewność że wszystko jest w porządku. Wczoraj jadąc autobusem spotkałam znajomą z radia, nagle zaczęła mi opowiadać o Magdzie ! Wtedy już wiedziałam wszystko i nie waham się by przekazać apel Ani która walczy o życie swojej siostry Magdy ! Przeczytajcie, posłuchajcie a jeżeli możecie to pomóżcie i udostępniajcie dalej… ileż jest warte życie ? Dla mnie jest bezcenne, a dla Ciebie ?
……………  
„Kochani, jedna z kochających mam- Magda Małachwiejczyk, mama 5letniego Kubusia, ma raka. Raka mózgu, z którym aby walczyć rodzina i przyjaciele mają coraz mniej czasu, ponieważ chemia została wstrzymana, zoperować się go już nie da. Proszę o jakąkolwiek, nawet najdrobniejszą pomoc! Ta najdrobniejsza właśnie ratuje życie. Zbieramy fundusze na leczenie za granicą. Liczymy, że mamy czas na walkę. Wiemy dobrze, że ludzie są dobrzy więc za każdą pomoc dziękujemy!!
OCHOTNICZA STRAŻ POŻARNA „STOŁPNO" W MIĘDZYRZECU PODLASKIM ul. Tadeusza Kościuszki 2 21-560 Międzyrzec Podlaski
Numer konta 57 2130 0004 2001 0504 6685 0005
Tytułem: DAROWIZNA MAGDA MAŁACHWIEJCZYK
Fundacja:
ALIVIA – FUNDACJA ONKOLOGICZNA OSÓB MŁODYCH ul. Dembego 3 lok. 18,
02-796 Warszawa TEL: +48 22 266 03 40 FAX: +48 22 266 03 45 email: info@alivia.org.pl
KRS: 0000358654 (XII Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy)
NIP: 5272630752, REGON: 142435498
Linki o Magdzie

poniedziałek, 26 maja 2014

Szczera rozmowa ...

Witajcie, Dziś chciałabym Wam wkleić wywiad a raczej szczerą rozmowę jaką prze prowadziła ze mną niesamowita dziewczyna - Agata. Na początku miała to być tylko rozmowa do jej pracy zaliczeniowej (na studia) mimo wszystko postanowiłam się z Wami tym podzielić abyście dowiedzieli się trochę więcej o mnie ... Szczerze bez ogródek mówiłam o rzeczach dla mnie trudnych a zarazem codziennych.
Miłej lektury :) 





Czym jest  dla Ciebie niepełnosprawność?
Niepełnosprawność jest na pewno rzeczą dla mnie normalną, z tym się urodziłam, nie znam innego życia i to jest tylko jakieś ograniczenie, w moim przypadku fizyczne. Niepełnosprawność oczywiście może być wielowymiarowa, bo jedni mogą być niepełnosprawni ruchowo, a  inni ze względu na inne dysfunkcje. Dla mnie to jest zupełnie oczywiste, normalne, ponieważ mam to na co dzień.

Skąd bierzesz tyle energii? Emanujesz nią.
Hmm.. ja chyba ogólnie jestem pozytywną osobą i jednocześnie mam mocny charakter i często jest to dobre, ale i złe, ponieważ niektórzy kojarzą to z arogancją albo wyniosłością. Ja po prostu zawsze jestem pozytywnie nastawiona do ludzi, zawsze każdemu daję czystą kartę, a następnie czekam aż dana osoba sobie ją po prostu jakoś zapisze. Bardzo nie lubię polskiego pesymizmu , negatywnego nastawienia do życia. Ludzie często chodzą smutni, źli, przez co jak sądzę są nieszczęśliwi.
Jak już powiedziałam, zawsze staram się być pozytywna, choć nie zawsze jest to możliwe, bo jak każdy  człowiek mam słabości- w końcu jestem człowiekiem, a nie cyborgiem. Takie chwile jednak trzymam dla siebie, ewentualnie dzielę się nimi z najbliższymi. Można powiedzieć ,że ogólnie jestem pozytywnie nastawiona do życia, choć mój mocny charakter jak wspomniałam wcześniej sprawia czasem, że ludzie odbierają mnie jako arogancką, zadufaną w sobie, ale to dlatego, że znam swoją wartość. Jeżeli ktoś mi naciśnie na odcisk, to nie schylę głowy i nie przeproszę za to, że weszłam komuś w drogę, tylko wtedy właśnie staję w swojej obronie, co może być czasem opacznie zrozumiane. W Polsce jest trochę tak, że jeżeli zdrowa osoba sprzeciwi się czemuś, to jak wiadomo wszyscy myślą, że ma takie prawo, bo broni swojego interesu, albo ma zły humor… natomiast jak osoba niepełnosprawna  się zdenerwuje, to traktuje się to jako wielką arogancję. Są zatem ludzie, którzy mnie kochają za to co robię, a inni mnie nienawidzą.

Zdarzają się czasem takie sytuacje, w których ludzie zarzucają Ci, że przez swoją niepełnosprawność masz łatwiej, że ludzie się nad Tobą użalają?
Cały czas tak jest! Wiesz, kiedy osoba sprawna walczy o swoje prawa, albo po prostu na swój sposób kombinuje, oczywiście po to, by w życiu było mu jak najlepiej, to traktowane jest to bez echa, to norma, bo każdy broni i dba o swoje interesy. Jednakże kiedy robi to osoba niepełnosprawna, to zawsze słyszę, że robię to z powodu niepełnosprawności, że mi wszystko wolno.  Ludzie zupełnie nie rozumieją przywilejów osób niepełnosprawnych, takich jak miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, jak kolejki pierwszeństwa, dofinansowania czy wsparcia z różnych dziedzin. Jest to niestety taka mentalność, że ludzie lubią być zazdrośni, zaglądają do naszego portfela, wszystko przeliczają na pieniądze, wchodzą z butami w nasze życie. Są często na tyle samolubni, zawistni, zgorzkniali, że nie widzą nic poza pieniędzmi i jeżeli komuś się powodzi, jeżeli komuś jest lepiej niż im, wtedy pojawia się problem. Ja spotykam się z tym ciągle, jednak staram się tym nie przejmować, bo często są to osoby całkowicie mi obce, które kompletnie mnie nie znają, a piszą o mnie  moich bliskich naprawdę obrzydliwe rzeczy. Dlatego zawsze wszystkim powtarzam, jeśli chcesz mnie poznać, to poznaj mnie, a nie plotki o mnie.

Bogusiu, na jakie przeciwności głównie trafiasz jako osoba niepełnosprawna?
Są to dwie kwestie: ludzie i rzeczy. Ludzie są dużo większą barierą niż schody czy brak udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Ludzie czasem są tak bardzo niewyrozumiali, widzący jedynie swoje potrzeby, swoje „ja”, że nie widzą nic innego, dlatego sądzę, że czasem ludzka postawa jest dużo gorsza niż na przykład bariery architektoniczne. Druga kwestia, to są rzeczy, na które osobiście mam mały wpływ, takie jak brak podjazdu, schody, ciągle psujące się windy, aczkolwiek za tym też stoją ludzie. To widać na mieście w Warszawie.. jak 7 lat temu przyjechałam do Warszawy, to powiem szczerze, że dojazd gdziekolwiek był okropny. Nieraz czekałam po 40 minut na niskopodłogowy autobus, gdzie teraz po właśnie siedmiu latach wszystkie autobusy są niskopodłogowe. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że widać zmianę, widać progres, a tak jak mówiłam, za to także odpowiadają ludzie, więc jeżeli Ci pomyślą o niepełnosprawnych pod wieloma względami, jak na przykład w centrach handlowych zarządcy wiedzą doskonale o tym, że osoba niepełnosprawna także będzie klientem, że wyda pieniądze, mniejsze lub większe, w takim miejscu, więc jeżeli zamknęliby się na takie osoby, straciliby klienta. Niestety nie każdy to rozumie. Są kina, kawiarnie, restauracje, do których wejście jest niemożliwe, ponieważ niemożliwe jest pokonanie przez osoby niepełnosprawne jednego lub dwóch schodków. Wydawałby się to tak niewiele, a dla niepełnosprawnych, to bardzo dużo. Z doświadczenia wiem, że te barierę można pokonać, poprzez włożenie niewielkiego wysiłku, jak na przykład dostawienie przenośnego podjazdu, jak było w jednej w warszawskich kawiarni. Po mniej więcej roku czasu od momentu, gdy zapytałam managera kawiarni czy naprawdę nie ma możliwości zrobienia takiego dostawianego podjazdu, pojawił się takowy. To świetne rozwiązanie, które nie wymaga pozwolenia, nie wchodzi w żadne architektoniczne zmiany. Wystarczy zatem odrobina dobrej woli i trochę nakładu finansowego, choć na takie cele można ubiegać się o różnego rodzaju dofinansowania.

A może ludzkie zachowanie wynika z ich niewiedzy na temat niepełnosprawności i potrzeb osób dotkniętych niepełnosprawnością… Jak trafić do społeczeństwa? Czy kampanie reklamowe spełniają swoją rolę?
Kampanie reklamowe to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Najlepsze są kampanie społeczne ukryte, to znaczy, że na przykład w kawiarni za ladą znajdzie się osoba na wózku. Coś, żeby ludzie nie musieli słuchać sloganów, tylko zobaczyli to na żywo, poznali to. Im bardziej zna się smak pewnych rzeczy, tym bardziej stają się one oczywiste, normalne. Kiedyś osoba niepełnosprawna, która wyszła z domu, była czymś dziwnym. Teraz ludzie powoli się z tym oswajają, choć nie jest jeszcze idealnie, to jest zdecydowanie lepiej. Jest to wszystko zasługą ludzi niepełnosprawnych, którzy kończą studia, są wśród ludzi, walczą o swoje prawa, ale niekoniecznie protestami czy jakimiś roszczeniami, tylko działaniem, odpowiednią postawą, swoim życiem.

Kiedy wyprowadziłaś się od rodziców, można powiedzieć, że rzuciłaś się na głęboką wodę. Jak dałaś radę?
To prawda, rzuciłam się na głęboką wodę i początkowo tonęłam. Przeprowadziłam się tu zupełnie sama. Przez to, że choruję na wrodzoną łamliwość kości, to całe życie byłam trzymana pod tak zwanym kloszem przez rodziców. Nie miałam też okazji w nastoletnim życiu przeżyć tak zwanego buntu, miałam bardzo mały kontakt z rówieśnikami, ponieważ większość czasu spędzałam w szpitalach, albo w domu ze złamaniami czy na rehabilitacjach. Przez to wszystko rodzice tak bardzo na mnie chuchali, że moje samodzielne wyjście gdziekolwiek było wręcz niemożliwe. W domu czułam się trochę jak w więzieniu, ale to dopiero zrozumiałam w liceum, kiedy wywalczyłam u rodziców, pójście do normalnej szkoły. Pomimo sprzeciwu rodziców, udało nam się wspólnie znaleźć szkołę, która znajdowała się dosłownie ulicę od mojego domu. Dopiero w tej szkole zobaczyłam, jakie problemy i jakie fascynacje, zainteresowania mają moi rówieśnicy. Wtedy też zobaczyłam, jak bardzo Ci ludzie nie znają życia, nigdy nie widzieli ludzkiego cierpienia, nigdy nie mieli prawdziwych problemów. Ich życie toczyło się wokół alkoholu, imprez, dziewczyn, chłopaków. To był czas, kiedy u mnie dopiero zaczął się okres buntu. W drugiej klasie liceum zdecydowałam się pójść na studia, jednocześnie wyprowadzając się z domu. Pamiętam, że to był intensywny rok. Przygotowywałam się do matury, szukałam odpowiedniej uczelni, akademika, przepisów i pomocy z opieki społecznej, która gwarantowała mi w minimalnym zakresie jakieś funkcjonowanie. Rodzice teoretycznie mnie w tym wspierali, choć nie wierzyli, że mi się uda, liczyli na to że wrócę do domu rodzinnego. Podsumowując zatem, to było bardzo trudne nauczyć się poruszać autobusem, w szczególności, że nigdy nie korzystałam z takiego środka transportu. Nigdy też nie robiłam zakupów żywieniowych, więc jak miałam nagle wymyśleć co jest mi potrzebne w domu, to było dla mnie niesamowicie trudne na początku, jednak jak pomyślałam, że mam wrócić do domu i  pokazać swoją słabość, to zbierałam ponownie siły i dawałam sobie radę. Studiowałam pedagogikę specjalną, gdzie wciąż uczyliśmy się o osobach niepełnosprawnych i paradoksalnie, na uczelni która powinna wykazywać zrozumienie dla osób niepełnosprawnych, trafiłam do takiej grupy, w której czułam się zupełnie obca. Byłam traktowana jako odrębna część grupy, nawet na przerwach siedziałam sama. Ludzie nie rozumieli, że to dla mnie jest nowa sytuacja i czasami mój organizm odmawiał posłuszeństwa, nie byłam w stanie przemieścić się na uczelnie, wtedy ludzie traktowali mnie jak osobę, która sobie wszystko olewa. Jakbym robiła to specjalnie, grupa twierdziła, że wykorzystuje swoją niepełnosprawność. Pierwsze trzy lata były zatem dla mnie dość trudne, ale dzięki temu, udało mi się zweryfikować komu można ufać, z kim warto się zadawać.

Jakie wyzwania współczesności stawiane są wobec osób z niepełnosprawnością?
Mamy XXI wiek, technologia i inne rzeczy współczesnego świata nas otaczaj, a czasem nawet przytłaczają, a w tym wszystkich również znajduje się osoba niepełnosprawna. Gdybyśmy spojrzeli 50 lat wstecz, osoby niepełnosprawne siedziały w domu, nie miały perspektyw, pracy, wsparcia, zaangażowania społecznego. Teraz wszystko się zmienia, od przepisów po technologię. Wtedy nikt nie nawet nie pomyślał, że powstanie wózek, który sam jeździ, myśleli po co komuś takie coś... w tym momencie jest to coś zupełnie innego. Kiedy usłyszałam te pytanie, od razu pomyślałam o tym co robię. To jest, że prowadzę kanał na YouTube „Anioł Na Resorach” i zajmuję się rzeczami, które paradoksalnie kompletnie do mnie nie pasują. To znaczy odbiegają od kanonu, bo ja się pasjonuję makijażem, kosmetykami, modą, a stereotypowo myśląc, do takich zainteresować mają prawo jedynie osoby zdrowe, aktywne, szczupłe, reprezentujące markę w taki sposób, że każdy będzie tym zachwycony. Ja całkowicie do tego nie pasuje, całkowicie łamię te stereotypy. Myślę, że to jest właśnie współczesność. Teraz ludzie spełniają się i swoje pasje pomimo wszystko. Oczywiście nie zawsze są tolerancyjni i nie zawsze wykazują zrozumienie, wręcz często są tak zamknięci na nowe rzeczy. Jednak współczesność daje tyle możliwości, otwiera tyle dróg otwiera, że jeśli tylko osoba niepełnosprawna ma chęci, trochę samozaparcia, będzie aktywna, będzie walczyć o siebie i swoje marzenia, o to co chce robić, to współczesność może takim osobom tylko ułatwić ich spełnienie, a nie utrudnić, jak kiedyś. Nie wolno zapomnieć o tym, że żyjemy w takich czasach, że ludzi ledwo stać na przeżycie, a co dopiero na rozwijanie pasji. Mnie często ludzie atakują twierdząc, że ludzie nie mają na leki, że mają 600 zł renty i ledwo żyją z miesiąca na miesiąc, a ja kupuję kosmetyki, które następnie promuję. Zarzucają mi, że osobie niepełnosprawnej nie przystoi mieć pieniądze, bo inni ich nie mają. Ludzie nie wiedzą, że ja na to pracuję, a jak już się dowiadują o tym, to nie wierzą. Twierdzą, że pracy nie ma. To nie prawda, trzeba się tylko po nią ruszyć. Ludzie wolą narzekać, wolą, brać zasiłek, bo im wygodniej. Ja na pierwszym roku studiów potrafiłam stać w centrum Warszawy i rozdawać ulotki, po zajęciach jeździłam do pracy w Call Centre. Na drugim roku studiów łączyłam staż w pewnej fundacji ze studiami dziennymi, pełnosprawni ludzie pytali mnie jak to możliwe? Praca jest, ale sama do nas nie przyjdzie, ludzie często odpuszczają, bo nie chce im się. Wygodniej jest dostać rentę i narzekać. Ja z kolei mam dość wysokie oczekiwania wobec siebie, wobec mojego życia. Nie lubię postawy  ludzi, którzy twierdzą, że mi łatwiej w życiu, bo mi się udało. Słyszę, że pewnie rodzice mi pomogli. Nie! To, że ludzie mnie widzą ze smartfonem w ręku czy kosmetykami, to tylko dlatego, że ja na to ciężko pracowałam, ale ludzie uwielbiają oceniać książkę po okładce. Teraz moim celem jest zrobienie wszystkiego, by pracować w mediach, by dawać przykład innym, pokazywać, że da się coś osiągnąć, jeśli się czegoś bardzo chce. Głęboko wierzę, że to mi się uda, mimo iż ludzi nieraz mówią, że mam parcie na szkło, obierając ro za cechę negatywną. Jednak uważam, że jeżeli człowiek lubi to, co robi, ale jest sobą, nie udaje nikogo, nie kreuje się na kogoś innego, to jest taka postawa jak najbardziej wskazana. Lubię czuć się potrzebna. Nie lubię być bierna. Wracając do pytania… głównym wyzwaniem współczesności wobec osób niepełnosprawnych są ludzkie postawy oraz nadążanie za współczesnością. Osoba niepełnosprawna ma wiele dróg, z których może skorzystać, a których kiedyś nie miała. Musi jedynie trochę o nie powalczyć.

Jakie jest teraz Twoje marzenie?
Chciałabym założyć własną firmę, w której będę sama sobie szefem, robić to co lubię. Marzę o tym, by nie musieć wybierać między  wyjazdem na wakacje, a przeżyciem. Moje marzenia są dość przyziemne, jednak najbardziej marzę o tym, by ludzie otworzyli umysły i serca nie tylko na niepełnosprawnych, ale w ogóle na ludzi, bo to co się dzieje na świecie, to jak bardzo pieniądze i gonitwa za nimi ogranicza i zamyka ludzi na świat, jest bardzo przykre. Zatem mam nadzieje, że to co robię, to nie jest jedynie pogawędka o kosmetykach, ale też chwilą, by ludzie się zatrzymali, posłuchali o różnych rzeczach z całkiem z innej strony.



Dziękuję Agacie za tą rozmowę ... Mam nadzieję że dowiedzieliście się dzięki temu ciut więcej o mnie :)  

Bogusia

wtorek, 22 kwietnia 2014

BeGlossy by Anioł Na Resorach z moją siostrą :)



Witajcie Kochani ! Mam nadzieję że u Was wszystko ok a święta minęły Wam radośnie :)

Zgodnie z zapowiedzią w jednym z ostatnich filmików chciałabym Wam pokazać dość nietypowe otwarcie pudełeczka BeGlossy by Anioł Na Resorach, nietypowe bo po raz pierwszy z gościem specjalnym czyli moją Siostrą Lidką. Tak jak Wam mówiłam w filmiku zawartość pudełka skomponowałam sama i mam tą przyjemność że  4 osoby dostaną ode mnie takie pudełko. Pierwszą obdarowaną jest moja siostra a reszta leci do moich widzów :) Jak zdobyć pudełko ? Wystarczy być subskrybentem kanału Anioł Na Resorach i wziąć udział w konkursie. Więcej dowiecie się oglądając filmik :)  



Czas rozpakować pudełko i poznać opinię Lidzi na temat BeGlossy by Anioł Na Resorach - potraktujcie opinie jako "pierwsze wrażenie" gdyż siostra użytkowała te produkty zaledwie tydzień :)


 Lidzi bardzo spodobał się sposób pakowania kosmetyków, czy zawartość też przypadła do gustu ? Sami zobaczcie :)

 1. Maskara Benefit They're Real!

Opinia Lidzi - Super szczoteczka, która równomiernie rozprowadza tusz. Rzęsy są wydłużone i pogrubione przez cały dzień a tusz nie kruszy się.

 2. Błyszczyk L'oreal

Opinia Lidzi : przepiękny kolor, w którym czuję się naturalnie a zarazem elegancko. Super smakuje i fajnie nawilża usta.

 3. Puder do mycia twarzy Yasumi 

Opinia Lidzi - dokładnie oczyszcza skórę i pozostawia gładką, lekko naprężoną. Jednak nakładam krem w wyniku uczucia lekkiego przesuszenia. Mimo to polecam.


 4. Krem rozświetlający pod oczy i na powieki z Gosh 

Opinia Lidzi - widoczny efekt od razu. Podczas aplikacji kuleczki super masują okolice oczu i dają uczucie odprężenia.

 5. Krem do biustu z Clarena 

Opinia Lidzi - ładnie pachnie, nawilża skórę i pozostawia ją delikatną. Ujędrnienia nie zauważyłam, ale chyba przez to, że tak bardzo mój biust tego nie potrzebuje :)

Podsumowanie 

 "Jeszcze raz dziękuję - super dobrane kosmetyki. Świetnej jakości i bardzo przydatne na co dzień. Mój ulubiony kosmetyk z BeGlossy to - BŁYSZCZYK! Dodam jeszcze, że jego eleganckie opakowanie i kompaktowy rozmiar świetnie pasuje do każdej damskiej torebki.
Z całego BeGlossy jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję że Ci co wygrają takie same pudełka też będą tak zadowoleni jak Ja"

Cieszę się że mojej siostrze tak przypadły do gustu kosmetyki które skompletowałam do idealnego BeGlossy by Anioł Na Resorach ! 

Dajcie znać co uważacie o zawartości pudełka. Bardzo dziękuję mojej siostrze że zechciała powiedzieć swoje odczucia na temat BeGlossy na łamach bloga :) Liczę że kiedyś zgodzi się na wspólny filmik ! 

Całuje! Bogusia :)